Blog Zdzisława Petkowicz opowiadjący o wędrówkach pieszych, rowerowych po zakątkach Dolnego Śląska i nie tylko…
RSS
02 paź

do Krzeszowa i Lubawki

Autor: admin kategoria: Turystyka rowerem 0 komentarzy

Jak pisałem wcześniej nadal pogoda wyśmienita na wycieczki rowerem. Latem br. przeważnie było albo  za gorąco, albo deszcz, po wrześniu, październik jest nadal słoneczny. Widoczne nad polami niesione wiatrem pajęczyny  świadczą, że mamy „Babie lato”.  Kolejny wyjazd, wycieczka to zwiedzenie oraz „objazd” okolicy na południe od Bolkowa. Padło na Krzeszów i próba dojazdu ze zwiedzeniem  Lubawki. Troszeczkę miałem obawę, czy uda mi się objechać zaplanowaną trasę, gdyż droga do przebycia w  granicach sześćdziesięciu kilometrów, a w dodatku teren dość pofałdowany. Na pierwszy „ogień” padła górka przez wieś Domanów, dalej droga umiarkowanie równa, chociaż ruch samochodów osobowych znaczny, przecież to niedziela. Piękna  pogoda też  zwiększyła aktywność „bikerów”,  że co chwilę można było spotkać na „maszynach różnej maści”, od turystycznych po szosowe kolarzówki. Moja trasa przebiegła przez wsie min. Domanów, Marciszów do Kamiennej Góry. Tutaj kilka „zakręceń korbami” po mieście i dalej w kierunku wsi Czadrów, by dojechać do Krzeszowa znanego z Bazyliki, pielgrzymek itp. Wiele osób odwiedzających ten przybytek kultu religijnego. Wielu odwiedzających, wiernych jak również zwykłych turytów z  kraju i zagranicy.  Wiele autobusów, a również na  rowerach. Zamieniłem kilka słów z takimi i okazało się, że to dwoje Czechów z Nachodu, którzy  przyjechali również „na kole” jak to Oni mówią. Kilka pamiątkowych fotek i dalej w drogę tzn.  w kierunku miasteczka Lubawka. Pojechałem drogą przez wieś Lipienica, za wsią z niewielkim wzniesieniem do pokonania, ale po wjechaniu na górkę do Lubawki  już tylko zjazd, na którym trzeba uważać na wyboje, gdyż droga ostatniego remontu doświadczyła chyba dobre kilka lat temu.  Jestem w Lubawce, przejazd uliczkami miasteczka, znowu kilka fotek i dalej w drogę. Ażeby nie jechać drogą „5″ łączącej przejście graniczne z Kamienną Górą, pojechałem przez wsie Błażejów i Janiszów. To był „strzał w dychę”,  przyznam się, że chociaż niedaleko mieszkam to tutaj byłem pierwszy raz i nie żałowałem, gdyż wieś Błażejów jest usytuowana  malowniczo między górami, wzdłuż koryta rzeki Bóbr, drogi i linii kolejowej Kamienna Góra – Lubawka. W okresie wakacji linia jest czynna, szynobusy jeżdżą  na trasie Jelenia Góra – Trutnov.  Cieszą oko  otaczające krajobrazy, a sprawia to natura  świeżo „pomalowanymi” drzewami i krzewami na stokach gór kolorami od złotych po brązy w różnych odcieniach. Potwierdza to, że nadchodzi „Złota polska jesień” i niebawem zima. Tego często nie zauważamy pędząc autem i  koncentrując się jedynie nad jazdą, byle szybciej nie zwracając uwagi na otaczającą przyrodę. Wycieczka, która odbyłem to kolejne kilka godziny kontaktu z przyrodą i naturą, a przebyta droga 71 km.

Mapka trasy przejazdu, zapis z rejestratora GPS

30 wrz

do Gross Rosen

Autor: admin kategoria: Turystyka rowerem 0 komentarzy

Tego roku jak lato było dość kapryśne to wrzesień obdarował piękną pogodą. Często jeżdżę rowerem, ale tym razem postanowiłem odbyć wycieczkę nieco dłuższą, a że nie lubię  jeździć tam i z powrotem tą samą drogą obmyśliłem sobie trasę w formie pętli. Wyjazd oczywiście z Bolkowa i tak po kolei przez miejscowości Świny, Kwietniki, Groblę, dalej jest ciekawy „łącznik” szlakiem pieszym leśnym duktem do wsi, a raczej osady Śiedmica, następnie przez Paszowice i drogą w kierunku Myśliborza. Dalej drogą Jawor – Myślibórz do Jawora przejazdem koło ośrodka wypoczynku nad zalewem na Jaworniku. Przejazd ulicami Jawora z wykonaniem „rundy” w Rynku, który po ostatnim i to już kolejnym remoncie płyty nawet ładnie się prezentuje, ale największego uroku dodaje Ratusz.  Dalej udałem się w kierunku wsi Niedaszów. Ten odcinek trasy wymaga dość sporej ostrożności z powodu znacznego ruchu pojazdów, szczególnie dużych ciężarówek potocznie nazywanych tirami nie wiem dlaczego, gdyż TIR to stowarzyszenie przewoźników i wielkość  samochodu nie ma znaczenia, ale tak się przyjęło i chyba pozostanie. Trasa moja dalej przebiegła przez wsie Niedaszów do Rogorznicy i do byłego obozu koncentracyjnego  Gross Rosen. Byłem tu wielokrotnie przy okazjach obchodów uroczystości związanych z martyrologią, więc odbyłem krótki spacer, a bardziej przejazd rowerem alejkami zatrzymując się przy miejscach pamięci. Następnie udałem się w drogę powrotną przez wsie Kostrza, Borów, Roztoka, Kłaczyna i nieopodal byłej filii obozu Gross Rosen na G.Ryszarda w Bolkowie. Fotki w galerii nie są zbytnią rewelacją, gdyż były wykonane tylko telefonem  komórkowym, a wszystko z dość prozaicznego powodu, że zapomniałem wziąć ze sobą aparatu. Objazd trasy zajął oczywiście jak bywa rowerem kilka godzin, a pokonana droga w/g zapisu GPS to 60 km.

Mapka trasy przejazdu  z zapisu GPS.