Jak pisałem wcześniej nadal pogoda wyśmienita na wycieczki rowerem. Latem br. przeważnie było albo za gorąco, albo deszcz, po wrześniu, październik jest nadal słoneczny. Widoczne nad polami niesione wiatrem pajęczyny świadczą, że mamy „Babie lato”. Kolejny wyjazd, wycieczka to zwiedzenie oraz „objazd” okolicy na południe od Bolkowa. Padło na Krzeszów i próba dojazdu ze zwiedzeniem Lubawki. Troszeczkę miałem obawę, czy uda mi się objechać zaplanowaną trasę, gdyż droga do przebycia w granicach sześćdziesięciu kilometrów, a w dodatku teren dość pofałdowany. Na pierwszy „ogień” padła górka przez wieś Domanów, dalej droga umiarkowanie równa, chociaż ruch samochodów osobowych znaczny, przecież to niedziela. Piękna pogoda też zwiększyła aktywność „bikerów”, że co chwilę można było spotkać na „maszynach różnej maści”, od turystycznych po szosowe kolarzówki. Moja trasa przebiegła przez wsie min. Domanów, Marciszów do Kamiennej Góry. Tutaj kilka „zakręceń korbami” po mieście i dalej w kierunku wsi Czadrów, by dojechać do Krzeszowa znanego z Bazyliki, pielgrzymek itp. Wiele osób odwiedzających ten przybytek kultu religijnego. Wielu odwiedzających, wiernych jak również zwykłych turytów z kraju i zagranicy. Wiele autobusów, a również na rowerach. Zamieniłem kilka słów z takimi i okazało się, że to dwoje Czechów z Nachodu, którzy przyjechali również „na kole” jak to Oni mówią. Kilka pamiątkowych fotek i dalej w drogę tzn. w kierunku miasteczka Lubawka. Pojechałem drogą przez wieś Lipienica, za wsią z niewielkim wzniesieniem do pokonania, ale po wjechaniu na górkę do Lubawki już tylko zjazd, na którym trzeba uważać na wyboje, gdyż droga ostatniego remontu doświadczyła chyba dobre kilka lat temu. Jestem w Lubawce, przejazd uliczkami miasteczka, znowu kilka fotek i dalej w drogę. Ażeby nie jechać drogą „5″ łączącej przejście graniczne z Kamienną Górą, pojechałem przez wsie Błażejów i Janiszów. To był „strzał w dychę”, przyznam się, że chociaż niedaleko mieszkam to tutaj byłem pierwszy raz i nie żałowałem, gdyż wieś Błażejów jest usytuowana malowniczo między górami, wzdłuż koryta rzeki Bóbr, drogi i linii kolejowej Kamienna Góra – Lubawka. W okresie wakacji linia jest czynna, szynobusy jeżdżą na trasie Jelenia Góra – Trutnov. Cieszą oko otaczające krajobrazy, a sprawia to natura świeżo „pomalowanymi” drzewami i krzewami na stokach gór kolorami od złotych po brązy w różnych odcieniach. Potwierdza to, że nadchodzi „Złota polska jesień” i niebawem zima. Tego często nie zauważamy pędząc autem i koncentrując się jedynie nad jazdą, byle szybciej nie zwracając uwagi na otaczającą przyrodę. Wycieczka, która odbyłem to kolejne kilka godziny kontaktu z przyrodą i naturą, a przebyta droga 71 km.
Mapka trasy przejazdu, zapis z rejestratora GPS
Tego roku jak lato było dość kapryśne to wrzesień obdarował piękną pogodą. Często jeżdżę rowerem, ale tym razem postanowiłem odbyć wycieczkę nieco dłuższą, a że nie lubię jeździć tam i z powrotem tą samą drogą obmyśliłem sobie trasę w formie pętli. Wyjazd oczywiście z Bolkowa i tak po kolei przez miejscowości Świny, Kwietniki, Groblę, dalej jest ciekawy „łącznik” szlakiem pieszym leśnym duktem do wsi, a raczej osady Śiedmica, następnie przez Paszowice i drogą w kierunku Myśliborza. Dalej drogą Jawor – Myślibórz do Jawora przejazdem koło ośrodka wypoczynku nad zalewem na Jaworniku. Przejazd ulicami Jawora z wykonaniem „rundy” w Rynku, który po ostatnim i to już kolejnym remoncie płyty nawet ładnie się prezentuje, ale największego uroku dodaje Ratusz. Dalej udałem się w kierunku wsi Niedaszów. Ten odcinek trasy wymaga dość sporej ostrożności z powodu znacznego ruchu pojazdów, szczególnie dużych ciężarówek potocznie nazywanych tirami nie wiem dlaczego, gdyż TIR to stowarzyszenie przewoźników i wielkość samochodu nie ma znaczenia, ale tak się przyjęło i chyba pozostanie. Trasa moja dalej przebiegła przez wsie Niedaszów do Rogorznicy i do byłego obozu koncentracyjnego